[VIDEO] Samobójstwo chce popełnić 15-latka omamiona przez dziewczynę podającą się za chłopaka! Po interwencji Patriot24.net ofiara zostaje pod opieką specjalistów i w tym tygodniu nie opuści szpitala!
13-letnia Ewa, podającą się za Kubę, doprowadza poprzez internet do obłędu nastolatki w okolicach Stargardu. Jedna z dziewczynek chce się zabić a Kubo-Ewa grozi, że zabije swoją matkę. Policja od 6 tygodni nie reaguje!
- Nasza 15-latka przez dwa miesiące pisała w Internecie z osobą przedstawiająca się jako Kuba. Zakochała się, zaczęła się zmieniać pod wpływem tych kontaktów. Upiornie malować się na czarno a potem się ciąć - przekazują w wywiadzie dla Telewizja.Patriot24.net przerażeni członkowie rodziny ofiary.
- Kiedy okazało się, że Kuba to w rzeczywistości jest dziewczyna o imieniuEwa, nasza 15-atka postanowiła się zabić - przekazuje rodzina.
Prezentujemy koszmarne zdjęcia jakie wysyłała „Kubo-Ewa” do swojej ofiary. I sposób w jaki 15-latka zmieniała swój wygląd pod ich wpływem.
Kiedy 15-latka poczęła się w wannie, przerażona rodzina umieściła ją w zakładzie zamkniętym Centrum Leczenia Dzieci i Młodzieży w Zaborze koło Zielonej Góry.
- Zgłosiliśmy sprawę na policję W Stargardzie koło Szczecina 6 tygodni temu..Bo wiemy, że ofiar manipulacji tej „Kubo-Ewy” jest więcej - przekazuje rodzina.
- Dodatkowo uzyskaliśmy dowody, że ta 13-latką chciała „ zapierdolić” własną mamę - dodaje rodzina.
Okazuje się, że Problem nie zniknął bo 15-latka miała też kilka prób samobójczych w ośrodku w Zaborze. Ale pracują tam wysokiej klasy specjaliści i jak do tej pory jej życie, mimo zagrożenia, jest pod stałą ochroną.
- Dziś dowiedzieliśmy się jednak, że ma być jutro wypisana ze szpitala .Jesteśmy przerażeni, bo ona zapowiedziała że się zabije a obok ciała po zostawi kartkę z napisem „przecież wam mówiłam że dotrzymam słowa” - zaalarmowała nas dzisiaj rano rodzina.
Po naszej interwencji i rzeczowej rozmowy z dyrektorem Centrum Leczenia Dzieci i Młodzieży w Zaborze, placówka jeszcze raz bardzo dokładnie przeanalizowała tę sprawę.
- Nie mogę mówić o szczegółach, ale lekarz podjął decyzję że ta dziewczynka pozostanie jeszcze jakiś czas w naszym szpitalu - przekazał nam dziś przed południem dyrektor.
- Chodzi zarówno o dalsze leczenie tej dziewczynki jak również o wypracowanie ścieżki indywidualnej terapii dla niej.
- Jestem pod dużym wrażeniem profesjonalizmu działania dyrektora Centrum lLeczenia Dzieci i Młodzieży w Zaborze - przekazuje Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net i Telewizja.Patriot24.net
- Tak dużo mówi się w mediach o ochronie psychicznej dzieci i młodzieży. A tu mamy praktyczny przykład profesjonalnej dbałości w tym zakresie o głęboko skrzywdzone dziecko - dodaje.
- Zgłosiliśmy sprawę na policję W Stargardzie koło Szczecina 6 tygodni temu..Bo wiemy, że ofiar manipulacji tej „Kubo-Ewy” jest więcej - przekazuje rodzina.
- Dodatkowo uzyskaliśmy dowody, że ta 13-latką chciała „zapierdolić” własną mamę - dodaje rodzina.
Dlaczego do tej pory policja ze Stargardu nie powstrzymała manipulatorskiej działalności Kubo-Ewy w Internecie? Bo wciaz swobodnie nawiązuje kontakty z innymi dziećmi!
Jakie czynności wykonała policja by zabezpieczyć inne dzieci przed Satanistycznym pranie mózgu, samookaleczaniem się i samobójstwem?
Czy policja zabezpieczyła komputery Kubo-Ewy celem przekazania materiału dowodowego do sądu rodzinnego?
Czy referat ds. nieletnich rozpoznał sytuację ewentualnego zagrożenia w domu Kybo-Ewy pod kątem ewentualnego zamiaru zabicia matki?
Między innymi te pytania wysyłamy dziś do rzecznika prasowego Komendanta Powiatowego Policji w Stargardzie. Odpowiedzi upublicznimy natychmiast po ich otrzymaniu gdyż w rozmowie telefonicznej pan Rzecznik nie kojarzył sprawy.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?