[VIDEO] Kłamstwa i skandaliczna nieczułość holenderskich urzędników! Czy w Holandii dochodzi do nielegalnych działań i bezprawnego pozbawiania polskiej matki kontaktów z dziećmi?!
Beata Olejnik od wielu tygodni walczy o kontakt z trójką swoich dzieci. Po rozwodzie z Holendrem Kees Bedeschi sąd przyznał jej pieczę nad dziećmi. Jenak w listopadzie 2017 roku została tych dzieci pozbawiona przez holenderską organizację Jeugdrecht. Organizacja zabrała dzieci ze szkoły i przekazała pod opiekę ojcu. Dziś dzieci mają całkowity zakaz kontaktowania się z matką.
O sprawie piszemy od kilku tygodni. Szczegóły dostępne są pod linkiem:
W piątek, 8 czerwca w holenderskim mieście OSS odbyła się manifestacja. Na miejscu Polską matkę wspierali zarówno obywatele naszego kraju jak i rodowici mieszkańcy OSS. Pojawił się również dyrektor Ossteroort, który zapewniał nas że takie działania nie są potrzebne. Zapowiedział osobisty nadzór nad sprawą i na poniedziałek, 11 czerwca wyznaczył kolejny termin na podjęcie decyzji.
- Jednak w poniedziałek pracownik z recepcji urzędu przekazał że dyrektora nie ma i nie mogą się do niego dodzwonić na prywatny telefon – relacjonuje Pani Beata. – Jedyna informacja jaką posiadam to taka, że moje kontakty z dziećmi zostały zawieszone z powodu podejmowanych przeze mnie działań.
Podobno filmy oraz artykuły, które pojawiły się w mediach zostały bardzo negatywnie odebrane zarówno przez pracowników urzędu jak i dzieci Pani Beaty. Urzędnicy twierdzą, że dzieci są bardzo zaniepokojone po lekturze artykułów (przypomnijmy, że dzieci Pani Beaty nie posługują się językiem polskim i nie byłyby w stanie same zapoznać się z publikacjami).
Ojciec dzieci złożył wniosek o przejęcie pieczy nad dziećmi i całkowite pozbawienie Pani Beaty praw rodzicielskich. - Chce mnie zniszczyć i odizolować całkowicie od dzieci – przekazuje zrozpaczona matka.
W czwartek, 14 czerwca, w Ambasadzie RP w Hadze odbyło się spotkanie z konsulem. Zapoznał się on z całą dokumentacja dotyczącą sprawy i nawiązał kontakt z adwokatem Pani Beaty.
Nie zaprzestaniemy walki o kontakty, planujemy manifestacje pod główną siedzibą Osteerpoort w Hadze aby zostały podjęte działania mające na celu zakończenie koszmaru Pani Beaty. Ambasada Polski w Hadze już podjęła działania w trybie pilnym, zapowiedziała pomoc Pani Beacie.
- Polskie władze nie dają przyzwolenia na dyskryminację i takie traktowanie Polaków za granica. – relacjonuje Robert Rewiński, Redaktor Naczelny Patriot24.net. – O sprawie poinformowaliśmy również Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Przez wiele miesięcy Biuro Rutkowski, Telewizja Patriot24.net i NaszaWielkopolska.pl śledziły dramatyczną walkę pani Adrianny o odzyskanie córki uprowadzonej przez ojca wbrew sądowym nakazom. W tym czasie dziadkowie dziewczynki podejmowali różne formy protestu – pikiety pod sądem, apele pod Sejmem i kilkukrotne głodówki dziadka, który, choć czasem je przerywał, nigdy nie tracił nadziei na powrót wnuczki do matki. Jednym z najbardziej bolesnych momentów były urodziny, które dziewczynka mogła spędzić z mamą jedynie przez ekran telefonu.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Czy w Polsce można zostać poważnie rannym podczas policyjnej interwencji za brak świateł i pasów? Tak twierdzi Pan Marcin , który po próbie zatrzymania przez policjantów z Łęcznej trafił do szpitala z wieloodłamowym złamaniem nogi. Mężczyzna był trzeźwy, co potwierdza wynik badania alkomatem. Twierdzi, że został pobity już po zatrzymaniu, a świadkiem całej sytuacji był jego syn. Sprawa została zgłoszona do Biura Spraw Wewnętrznych Policji w Lublinie. Dokumentacja lekarska nie pozostawia wątpliwości – urazy są poważne.
Prokuratura Rejonowa w Wysokiem Mazowieckiem prowadzi postępowanie w sprawie, w której konflikt między dwoma mężczyznami z sektora prac ziemnych przybrał zaskakujący obrót. Jeden z nich – legalnie działający przedsiębiorca, dysponujący kompletem dokumentacji, umów i potwierdzeń płatności – został objęty dochodzeniem, mimo iż druga strona nie przedstawiła żadnych formalnych dowodów, a jedynie relacje świadków ze swojego bliskiego otoczenia.
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?
Sąd Rejonowy w Jaworznie odrzucił wniosek prokuratury o umorzenie sprawy z oskarżenia miejscowej policji ze względu na „chorobę psychiczną” oskarżonej. Czy policja przyzna się do fatalnie przeprowadzonej interwencji i możliwego mataczenia jednego z funkcjonariuszy? Czy prokuratura wycofała akt oskarżenia i zakończy tę sądową farsę?